Oczywiście to było takie proste. Szal w pięknym kolorze. Taki mięciusieńki milusieńki.
I co piękny, ale nie dla mnie. Zakup wełny pod wpływem chwili i teraz smutno.
Wyglądam w nim jak śmierć na chorągwi. Tak mówiła moja mama ale mi się przypomniało. Hi hi.
Ale i tak jest cudny będzie na prezent dla kogoś.
W roli modelki ja we własnej osobie :)
Ostatnio z uporem maniaka próbuję wyszydełkować kapciochy.
No i wcale mi nie idzie.
Może coś na jutro przyszykuję.
Miłego wieczoru życzę.